data:post.title

ABOUT

Brak komentarzy

Blog Franky Bronky to moja twórcza odskocznia od rzeczywistości. Powstał z zamiłowania do kreowania i tworzenia czegoś swojego i czegoś nowego. Uwielbiam ogólno pojęte "DIY" zaczynając od gotowania i urządzania domu, a na ubraniu i kosmetykach kończąc. Moją pasją jest też moda. Na Franky Bronky znajdziecie moją wizję i spojrzenie na trendy.

Trochę historii...

Przygoda z Franky Bronky zaczęła się od szycia, które z kolei stało się częścią mojego życia dość niespodziewanie. Kiedyś przebąkiwałam, że mam tyle pomysłów, że bym tyle uszyła, ale po pierwsze nie umiem, a po drugie nie mam maszyny. Od zawsze malowałam ubrania, ozdabiałam je ćwiekami, guzikami i koralikami. I pewnego dnia w drzwiach mieszkania stanął kurier z wielkim pudłem. Z rozbawieniem oznajmiłam, że to niestety pomyłka i że ja nic nie zamawiałam. Kurier był nieugięty i z uśmiechem zakomunikował, że jestem właściwym adresatem i że to na pewno dla mnie. Nie upierając się przy swoim i nie utrudniając życia bogu ducha winnemu, a przy tym i miłemu posłańcowi, odebrałam paczkę. Okazało się, że widnieje na niej napis "niespodzianka, do rąk własnych". No cóż, wszystko wskazywało na to, że to jednak nie pomyłka. Gdy rozerwałam wielki pakunek moim oczom ukazała się śliczna, nowa i cała w motylki maszyna do szycia! Ten dzień stał się prawdziwym i niezapomnianym dniem dziecka (czy wspominałam, że historia zdarzyła się właśnie 1 czerwca?). 
Na początku się bałam, że to duże wyzwanie, że nie podołam, że nie wiem NIC o szyciu. Ale z małą męską pomocą, po odpaleniu "tutorialu" na youtube.com nawlekłam swoją pierwszą nitkę. I tak zaczęłam szyć. Najpierw były zasłony, bo prościzna, potem poduszki, a potem stwierdziłam że w takim razie uszyję spódnicę i bluzę. Pierwsze ubrania może nie wyglądały jak spod ręki mistrza, ale budziły podziw nie tylko najbliższych. Pomyślałam, że mam tyle pomysłów, że może warto zacząć to uwieczniać, dla siebie, dla innych. I tak właśnie powstał ten blog i istnieje do dzisiaj. Wciąż się rozwija, wciąż nad nim pracuję i wciąż pomimo upływu czasu moja głowa pęka od pomysłów. 

Nazwa?...

Franky Bronky? No cóż, to po prostu angielsko - amerykańskie zdrobnienie moich imion :) Jakich? Domyślcie się sami ;)


Zapraszam Was do mojego świata! :)

Prześlij komentarz