data:post.title

Festival style #1 - rainy edition

środa, 29 czerwca 2016 2 komentarze

Po kilku latach doświadczeń mogę wymienić kilka obowiązkowych cech festiwalowego wyposażenia, tzw. "must have":

1. Ubiór musi być wygodny i praktyczny
Czyli buty na obcasie odpadają. Strój ma sprawiać, że będziemy czuć się w nim swobodnie i nieskrępowanie. Stylizacja może być odważna, ale nie przesadzona. Ubierzmy się na tyle na ile pozwala nam fantazja i pewność siebie. Jeśli jakaś gazeta lub blogerka modowa doradza wielki pióropusz i wygląda w nim zjawiskowo, to nie znaczy, że my będziemy wyglądać w nim tak samo. Najważniejsze to pozostać wiernym samemu sobie ;).

2. Cebula to najlepsze rozwiązanie
Ok, jeśli jedziecie na festiwal do Kaliforni czy Chorwacji to tą opcję możecie wykreślić, ale jeśli mówimy o festiwalu w Polsce, cóż nawet jeśli jest 10% prawdopodobieństwa, że spadnie deszcz, to przygotowałabym się na tą ewentualność. To samo z kwestią temperatury. O ile krótkie szorty w słoneczną pogodę o godzinie 18 to idealne rozwiązanie to niestety o 4 rano nie zabezpieczą nas przed zimnem. Dlatego jeśli spodnie to polecam długie, chyba że zdecydujemy się na rajstopy (polecam te z Calzedonii). Idąc na koncerty mam zazwyczaj na sobie 1 wartwę ubrania i 2 dodatkowe ze sobą (np. koszulę związaną na biodrach i cienką puchówkę w torebce).

3. Długość ma znaczenie
Należy się przygotować na to, że będziemy siedziały na ziemi (jeśli w ogóle przyjdzie nam siedzieć). W związku z tym wszelkie obcisłe krótkie miniówki odpadają. Polecam też oversizowe i za duże okrycia, bluzy, kurtki itd. Jest wygodniej, a jeśli siadamy ze znajomymi na trawie, nie ma zagrożenia dla naszych nerek.

4. Ozdoby na głowę
Przyozdobienie włosów, założenie wianka z kwiatów lub piór wygląda bardzo efektownie. Kapelusze jednak zostawiłabym w domu. Co w sytuacji, gdy poniesie nas muzyka i skacząc do muzyki spadnie nam z głowy? ;)

5. Torebka
Najlepiej taka żeby w ogóle nam nie przeszkadzała. Wszelkie opcje "do ręki" odpadają. Najwygodniejsze rozwiązanie to saszetka, plecak lub ewentualnie kopertówka na długim pasku zakładana na skos. Ta ostatnia jest przeze mnie traktowana najmniej entuzjastycznie, znów problem przy skakaniu ;). Ja stawiam na saszetkę w której mam tylko telefon i pieniądze. Nie zabierałabym kosmetyczki, makijaż trudno będzie poprawić w Toi-Toi...

6. Komfortowy but
O obcasach już wspomniałam. Sandały również zostawiłabym w domu, chyba, że chcemy mieć poobijane nogi, podobnie z baletkami. Adidasy byłyby najwygodniejsze, ale nie pasują do każdego stroju dlatego najlepiej postawić na botki lub trampki albo ewentualnie kalosze w przypadku zapowiadanego obfitego deszczu i nie najcieplejszej pogody.

7. Luz
Tak właśnie, luz. To najważniejsze co musicie zabrać ze sobą. Dajcie się ponieść muzyce, nie myślcie o tym że właśnie zalałyście sukienkę napojem i po prostu się uśmiechnijcie ;).

Pierwsza przygotowana przeze mnie propozycja to wersja na zmienną pogodę z deszczem.
Enjoy! :)










płaszcz (coat) - vintage remade by Franky Bronky
body (bodysuit) - H&M
szorty (shorts) - vintage Levi's 501
pasek (belt) - Michael Kors
koszula (shirt) - Local Heroes
kalosze (wellies) - Hunter
rajstopy (tights) - Calzedonia
wianek (flower wreath) - H&M
okulary (sunnies) - Ray Ban





2 komentarze